• Data: 2026-02-13 • Autor: Artykuł Partnera
Służebność drogi koniecznej często postrzegana jest jako jeden z wielu elementów formalnych towarzyszących przygotowaniu inwestycji deweloperskiej. W praktyce to właśnie ten obszar bardzo często staje się źródłem sporów, opóźnień i nieprzewidzianych kosztów, szczególnie gdy inwestycja wchodzi w fazę realizacji. Różnica między tym, co dopuszczalne w teorii, a tym, co faktycznie możliwe, potrafi być znacząca.
W tym artykule przyglądamy się służebności drogi koniecznej z perspektywy inwestycyjnej i pokazujemy, na co deweloperzy najczęściej nie zwracają uwagi. Tekst opiera się na praktycznych doświadczeniach kancelarii KPAP, której obsługa prawna deweloperów obejmuje m.in. doradztwo przy inwestycjach oraz rozwiązywanie problemów związanych ze służebnością drogi. Opisywane sytuacje to nie teoria, lecz realne przypadki, z którymi inwestorzy mierzą się na co dzień.

Jednym z najczęściej pomijanych problemów w praktyce inwestycyjnej jest fakt, że istniejąca służebność drogi koniecznej bardzo często została ustanowiona z myślą o zupełnie innym sposobie korzystania z nieruchomości. Droga, która przez lata obsługiwała pojedynczy dom jednorodzinny lub działkę rekreacyjną, niekoniecznie spełnia wymagania inwestycji deweloperskiej, zarówno pod względem technicznym, jak i prawnym.
W praktyce oznacza to, że formalnie służebność istnieje, ale jej zakres okazuje się niewystarczający. Problemy zaczynają się w momencie, gdy na działce pojawia się ciężki sprzęt budowlany, zwiększa się natężenie ruchu albo konieczne stają się regularne dojazdy ekip wykonawczych. Właściciel działki obciążonej, który wcześniej nie miał zastrzeżeń do sporadycznego przejazdu samochodu osobowego, zaczyna kwestionować intensywność korzystania z drogi.
W jednej ze spraw analizowanych w praktyce inwestycyjnej służebność drogi była wystarczająca dla pojedynczego budynku mieszkalnego. Po zmianie koncepcji i planach realizacji kilku domów okazało się jednak, że szerokość pasa drogowego, jego nośność oraz przebieg nie odpowiadają realnym potrzebom inwestycji. Choć formalnie prawo przejazdu istniało, każda próba intensywniejszego użytkowania drogi prowadziła do konfliktów i zarzutów o przekraczanie zakresu służebności.
Tego typu sytuacje pokazują, że sama obecność służebności nie przesądza jeszcze o bezpieczeństwie inwestycji. Kluczowe jest to, czy jej treść i faktyczny zakres odpowiadają planowanemu sposobowi zagospodarowania działki, a nie wyłącznie jej dotychczasowemu użytkowaniu.
O ile w pierwszym opisanym przypadku problemem jest niedopasowanie istniejącej służebności do skali planowanej inwestycji, o tyle w praktyce równie często źródłem sporów nie jest sama intensywność korzystania z drogi, lecz brak jasnego określenia, na jakich zasadach i w jakim zakresie wolno z niej korzystać. Sama informacja o istnieniu prawa przejazdu często uspokaja inwestora, tymczasem dopiero szczegóły decydują o tym, czy służebność faktycznie da się bezpiecznie wykorzystywać w trakcie realizacji inwestycji.
Problemy pojawiają się wtedy, gdy dokumenty nie określają jasno szerokości drogi, jej dokładnego przebiegu ani rodzaju dopuszczalnego ruchu. W takiej sytuacji każda ze stron zaczyna interpretować służebność na swój sposób. Właściciel działki władnącej zakłada możliwość normalnego funkcjonowania inwestycji, a właściciel działki obciążonej oczekuje korzystania z drogi w możliwie najmniejszym zakresie. Brak precyzyjnych zapisów bardzo szybko prowadzi do napięć i sporów.
W praktyce inwestycyjnej zdarzają się sytuacje, w których służebność została ustanowiona wiele lat wcześniej, bez mapy czy załącznika graficznego. Gdy na etapie budowy przez drogę zaczynają regularnie przejeżdżać pojazdy dostawcze lub ciężki sprzęt, właściciel nieruchomości obciążonej kwestionuje takie użytkowanie, wskazując, że wykracza ono poza „normalne potrzeby”. Spór nie dotyczy samego istnienia służebności, lecz jej zakresu.
Takie przypadki pokazują, jak istotne jest dokładne opisanie służebności już na etapie jej ustanawiania. Precyzyjne określenie parametrów drogi i sposobu korzystania z niej nie eliminuje wszystkich ryzyk, ale znacząco ogranicza pole do interpretacji i pozwala uniknąć konfliktów, które mogą sparaliżować realizację inwestycji.
W przeciwieństwie do dwóch poprzednich sytuacji, gdzie problemem był zakres lub dopasowanie służebności do inwestycji, w tym przypadku punkt ciężkości przesuwa się na obowiązki i odpowiedzialność związane z korzystaniem z drogi. W praktyce deweloperzy koncentrują się na samym prawie przejazdu, odkładając kwestie utrzymania drogi na dalszy plan, co bywa źródłem poważnych konfliktów.
Brak jednoznacznych ustaleń dotyczących tego, kto odpowiada za remonty, odśnieżanie czy bieżące naprawy drogi, szybko prowadzi do sporów pomiędzy właścicielem nieruchomości władnącej a właścicielem działki obciążonej. Z perspektywy przepisów, jeżeli umowa nie stanowi inaczej, to właśnie właściciel nieruchomości władnącej ponosi ciężar utrzymania służebności w zakresie niezbędnym do jej wykonywania. W praktyce jednak wielu inwestorów nie ma tej świadomości na etapie planowania projektu.
Problemy narastają szczególnie w trakcie realizacji inwestycji, gdy droga zaczyna być intensywnie użytkowana przez pojazdy budowlane. Właściciel działki obciążonej podnosi zarzuty pogorszenia stanu nawierzchni, a deweloper nie dysponuje dokumentacją pozwalającą jednoznacznie ustalić, w jakim stanie droga była na początku. Brak protokołu stanu drogi czy precyzyjnych zapisów umownych utrudnia rozliczenie kosztów i eskaluje konflikt.
Z perspektywy inwestycyjnej to właśnie te „drugoplanowe” kwestie organizacyjne i finansowe często decydują o tym, czy służebność drogi będzie funkcjonowała sprawnie, czy stanie się kolejnym źródłem problemów w trakcie realizacji projektu.
Służebność drogi koniecznej rzadko jest głównym tematem na etapie planowania inwestycji, a jednak w praktyce potrafi mieć istotny wpływ na jej przebieg. Niedopasowanie istniejącej służebności do skali projektu, nieprecyzyjne określenie jej zakresu oraz brak jasnych zasad dotyczących utrzymania drogi to trzy obszary, które najczęściej prowadzą do sporów i opóźnień. Co istotne, problemy te często ujawniają się dopiero w trakcie realizacji inwestycji, gdy możliwość szybkiej korekty jest już ograniczona.
Dlatego służebność drogi warto analizować nie tylko formalnie, ale przede wszystkim przez pryzmat planowanego sposobu wykorzystania działki i całego cyklu inwestycyjnego. Takie podejście nie eliminuje wszystkich ryzyk, ale pozwala je zidentyfikować i ograniczyć na wczesnym etapie, zanim staną się realną barierą dla realizacji projektu.
Zapytaj prawnika